Odnawialne źródła energii, wygrało lobby producentów instalacji czy polski obywatel?

Od kilku co najmniej lat głośno mówimy o odnawialnych źródłach energii. Sama polityka UE zobowiązuje nasz kraj do zwiększania jej udziału w zużyciu krajowym. Sam jestem jej zwolennikiem, ale jasno sobie trzeba powiedzieć o potrzebie zachowania proporcji. Głównym atutem OZE jest ich ekologiczność poprzez wykorzystanie naturalnych sił przyrody. Minusem jednak jest ich cena, energia ta jest dużo droższa od tej wytwarzanej konwencjonalnie. Rachunki za prąd płacimy wszyscy, a dodatkowo cena energii ma również ogromne znaczenie dla gospodarki. Ludzie lokujący swój kapitał w dużych zakładach pracy zazwyczaj w pierwszej kolejności poza kosztami płacowymi i przygotowaniem pracowników, kalkulują cenę energii. Upraszczając – czym tańszy prąd, tym większa szansa na mniejsze bezrobocie.   Z tych właśnie powodów tak długo trwało przyjęcie ustawy o odnawialnych źródłach energii. Ministerstwo gospodarski przygotowało do tej pory dwa projekty, na które (zresztą słusznie) nie zgodził się jeszcze premier Donald Tusk. Po krótce – zatwierdzały one stałe i bardzo dobrze płatne stawki dla producentów energii, w zależności od tego czy są to wiatraki, fotowoltaika czy inne źródło jej wytwarzania. Branża dużych producentów OZE była z proponowanych rozwiązań bardzo zadowolona, jednak sponsorem tego typu rozwiązań byliby wszyscy odbiorcy energii. Przyjęta właśnie ustawa, wprowadzając system aukcyjny, gwarantuje, że producenci OZE będą między sobą konkurować, cena kupionej od nich energii będzie wyłaniana w przetargach, a to zapewnia jak najniższe koszty dla ostatecznych odbiorców. region

Wszystko byłoby w porządku, jednak jak zwykle musiał być zrobiony wyłom. Chodzi o tak zwaną energię prosumencką, czyli możliwość wytwarzania energii na własny użytek i wprowadzania do obrotu jej nadwyżek przez obywateli. Idea jak najbardziej bliska memu sercu, a atuty jej można mnożyć. Oczywiście są to kwestie edukacyjne, oszczędności przesyłowe czy szansa na wsparcie gospodarstw domowych. Jednak jak we wszystkim należy zachować proporcje. Wiele się mówiło o tym jakie ma być wsparcie dla małych prywatnych producentów energii, propozycje były na przykład na poziomie 100% ceny energii (do tej pory było to 80%). Platforma Obywatelska po ułatwieniach takich jak zapewnienie skupu nadwyżek wyprodukowanej energii czy zniesienie wymogu rejestrowania działalności gospodarczej z tym związanej, zaproponowała w procedowanej ustawie oraz poprawkach Senatu odpłatność za wprowadzoną do sieci energię na poziomie 210% średniej ceny sprzedaży energii elektrycznej w poprzednim roku. Pamiętając, że główną ideą mikroinstalacji jest wywarzanie energii na własny użytek a sprzedaż dotyczy jedynie jej nadwyżek, ta propozycja wydaje się w wysokim stopnie zabezpieczać interesy i opłacalność inwestowania w takie instalacje przez indywidualnego producenta. Wystarczy popatrzeć na naszego zachodniego sąsiada. Niemcy od kilku lat sukcesywnie zmniejszają wsparcie dla OZE, bo zbyt otwarta polityka dla tego źródła energii doprowadziła do jednych z najwyższych cen energii na świecie (Niemcy mają o 31% droższy prąd od średniej UE, gdy w Polsce jest on o 15,6% od tej średniej tańszy). Polska musi inwestować w OZE, ale z zachowaniem interesu swoich obywateli. W obecnej ustawie wprowadzono (głosami PiS, PSL, SLD, TR) stałą stawkę odpowiadającą około 400% (!!!) średniej dziś ceny energii, pod chwytnym hasłem energii obywatelskiej. Pytanie kto na tym skorzysta poza producentami paneli fotowoltaicznych? Czy na pewno wszyscy Polacy? Przewiduje się, że producentów energii będących właścicielami domów jednorodzinnych będzie od 200 do 300 tys. Niestety odbędzie się to kosztem pozostałych 16 mln odbiorców, głównie z dużych miast oraz biedniejszej części społeczeństwa, którzy będą musieli doliczyć do swoich rachunków za prąd, według szacunków, średnio około 30 zł. Rozumiem PSL, które walczyło o takie stawki dla swojego elektoratu na wsiach, gdzie warunki dla powstawania indywidualnych instalacji OZE są najkorzystniejsze, ale czy wszystkie inne partie zapomniały o reszcie społeczeństwa? Nikt nie zrobił na złość PO czy rządowi. Wsparcie nie będzie przecież z budżetu państwa, a składać się na tą grupę indywidualnych producentów energi będą pozostali obywatele, płacąc wyższe rachunki za prąd. Dodatkowo każdemu producentowi będzie bardziej opłacało się korzystać z energii kupionej od zakładu energetycznego, a to co sam wyprodukuje odsprzedawać temu samemu podmiotowi po wyższej stawce. Jest to wbrew idei prosumenckiej i zachęca do patologii na tym tle. Dodatkowo naraża to nasz kraj na wielomilionowe kary nakładane przez Komisję Europejską. Tak duże wsparcie jest bowiem sprzeczne z art. 43 rozporządzenia UE z dnia 17 czerwca 2014 r. i wychodzi poza dozwolone ramy udzielania pomocy publicznej zgodnie ze wspólnym rynkiem wewnętrznym w UE.

Przykro mi, że jedynie posłowie klubu Platformy Obywatelskiej nie poddali się naciskom medialnym i lobbingowi, który wygrał z interesem zdecydowanej większości społeczeństwa.

 






Jeden komentarz dla: Odnawialne źródła energii, wygrało lobby producentów instalacji czy polski obywatel?

ryszard

ten temat mnie interesuje





Skomentuj wpis





 

Najnowsze wideo

Zdjęcia


Biuro Poselskie

© Artur Gierada – Poseł na Sejm RP 2017 - strona finansowana ze środków KW Platforma Obywatelska RP

  • RSS
  • Twitter
  • Facebook
  • GoldenLine
  • Nasza Klasa
  • Flickr
  • YouTube